piątek, 4 września 2015

My dilemma.

  
   Najgorsze co może się stać, kiedy posiadasz większą ilość dobrych koleżanek, to to, że nie zawsze będą się one dogadywać. Pół biedy, kiedy ja się z nimi nie dogaduje, ale kiedy One mają między sobą problem to wszystko się jebie. I co wtedy powinnam zrobić? Siedzieć sama? Nienawidzę tego, a ostatnio często się to zdarza. Czemu dziewczyny są takie konfliktowe? Oczywiście jestem dziewczyną, ale wkurwia mnie takie zachowanie. Są już dorosłe,a zachowują się czasami jak pięciolatki.. Wtedy czuje się jak negocjator. Często jest świetnie, wszystkie się dogadują, dobrze się razem bawimy, a czasami każde słowo między sobą traktują jak atak #okbitchbye
Niekiedy mam ochotę rzucić wszystko i wyjechać, zacząć od nowa. Niestety wiem, że by mi to nie wyszło. Nie lubię ludzi, więc skończyłabym jako odrzutek. Bo widzisz, jeżeli chcesz być akceptowanym to sam musisz akceptować różne dziwactwa u ludzi. Robię to niemal bez przerwy. Chodzę na palcach, żeby nikomu nie nadepnąć na odcisk, a z natury jestem wredna, więc robię coś wbrew sobie. :) Nie wymagam dużo, chcę mieć tylko fajnie wspomnienia z ludźmi, którzy są tego warci. A może to za dużo?

Pierwszy tydzień szkoły za mną, jakoś przeżyłam, ale niespecjalnie jestem szczęśliwa. Za dużo ludzi, za duże zamieszanie, za głośno.




wtorek, 1 września 2015

Pierwszy.



  Boli mnie fakt, że zabraknie już tej swobody. Teraz będę myślała o tym co będzie jutro w szkole, a nie o godzinie, o której mam zamiar wstać. Siedzę i dopiero teraz dociera do mnie powoli, że jutro zacznie się moja zmora. Księżniczka leży obok mnie i piszczy; chce już iść spać. Była dzisiaj u mnie K. Stęskniłam się za nią. Potem poszłyśmy razem do reszty. Ogólnie to mamy w planach widywać się co tydzień w określony dzień. To powinno ułatwić nam kontakt, bo rok temu ciężko z tym było. Jeden dzień w tygodniu jest dla niej. Jeju, jest dla mnie taka ważna, że nawet Ona sama sobie z tego nie zdaje sprawy. Nie mówię o uczuciach, nie ma sensu. Jak dla mnie czyny są ważniejsze od słów. Z każdą z moich koleżanek łączy mnie specjalna, indywidualna więź. Nie używam słowa "przyjaciółka", bo nie raz się na nim przejechałam. Jest mocne i zobowiązuje do czegoś czego- jak mnie się wydaje- nie jestem w stanie nikomu dać. Cenie sobie swoją przestrzeń. Uwielbiam siedzieć w domu i rozkoszować się swoją osobą. Laptop, ja i ek. Coś pięknego. Teraz do kompletu doszła Księżniczka, nie odstępuje mnie na krok, za co ją kocham jeszcze bardziej. Nie wymagam dużo, pragnę tylko swobody. Ja (wiem, że nie powinno się tak zaczynać zdania) wymagam naprawdę nie dużo. Mogę ofiarować dużo, ale w zamian za zrozumienie. Niby takie proste, ale w praktyce praktycznie niemożliwe.

A Ty jak się czujesz z faktem, że jutro trzeba iść do szkoły? Jeżeli psychicznie nie jesteś gotowa to daj znać. Może w końcu poznam kogoś kto mnie zrozumie. W tych czasach strasznie o to ciężko. Niby każdy mówi, że Cię rozumie, a tak na prawdę ma Cię głęboko w dupie, bo oczekuje pomocy z Twojej strony; chce czegoś w zamian. Tak nie działa współczucie. Ech.. tak czy siak, dzisiejszy dzień był dobrze zakończony. Piwo, grill i Oni. #muchlove.




poniedziałek, 31 sierpnia 2015

31.


 Szara pusta rzeczywistość. Nic ciekawego.
Dobija mnie tak wiele rzeczy.

Jutro szkoła. Nie przeszkadza mi to tak bardzo, więc chyba do mnie nie dociera z czym się to wiąże.. Obudzę się w środę i zacznę płakać #likeusually



czwartek, 27 sierpnia 2015

Damn.


  Czuje, że mi czegoś brakuje, chociaż wszystko czego potrzebuje mam, dziwne uczucie. Pustka, która pojawia się nie wiadomo skąd, zżera od środka i nie pozwala normalnie myśleć. Powinnam się przyzywyczaić, tak jak do nieprzespanych nocy, prawda? Nie potrafię. Przytłacza mnie to wszystko, mam ochotę wejść do łóżka i już z niego nie wychodzić. Wszystko wydaje mi się, bez sensu. Po co to robię skoro i tak... No właśnie, ostatnio stanowczo za dużo myślę. Oczekuje czegoś na co nie zasługuje i tego mieć nie będę- da się przywyknąć. Wydaje mi się, że najbardziej mi żal samej siebie, bo nie potawię zacisnąć pasa i wziąć się za siebie. Plany są planami, a ja nie jestem miestrzem w trzymaniu się ich lub dążeniu do nich. Nieważne jak bardzo bym chciała, daremny wysiłek.Wydaje mi się, że gdzieś w tym wszystkim się pogubiłam.. i nie potrawię znaleźć tego miejsca, nie potrafię sobie pomóc, eh. Za dużo myślę, co jest wynikiem małej ilości snu. Damnn this shit is killin' me.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka