Dobra, zdałam tę maturę.. Wszystko ładnie, pięknie. W domu obyło się bez większego echa, no dziecko, robisz to dla siebie. Niby tak.

Więc co dalej? Studia, tak? Okeeej, również się dostałam. Chyba się cieszę. Pomijając to, że nich*ja nie czuję się gotowa, to jest po prostu super! Wiecie, studenckie życie, imprezy, nauka, poznawanie nowych ludzi :)))
Imprezowanie nie jest już dla mnie, nudzi mnie. Wyszalałam się w gimnazjum i technikum (nielegalnie bardzo, ale mniejsza). Ludzi nie lubię poznawać.. W gimnazjum zawsze byłam otoczona przyjaciółmi(?),znajomymi, ale z tego co pamiętam i tak jak przyszło co do czego, guess what? Tak, nie było nikogo.
Poszłam do szkoły średniej, a grono moich znajomych się pomniejszyło, ale to chyba naturalne. Owszem, było mi przykro nawet bardzo. Zwykłam tęsknić bardziej niż inni. To zostało mi do teraz, oj głupiutka ja! ;)
Kończąc szkołę średnią miałam grupę około 15 osób, z którymi widywałam się codziennie. Błąd.
Teraz widzę, że im więcej znajomych, tym więcej problemów. Naturalna redukcja, o ile mogę to tak nazwać. Jestem na tyle zje*ana, że po prostu nie da się mnie lubić, ale wolę sobie wmawiać, że jestem tak cudowna, że ludzie sobie nie radzą z moją obecnością. A tak całkowicie poważnie, chyba każdy wie, że znajomości zaczynają się szybko i tak samo się kończą. Jedyne co mnie boli; starałam się jak najlepiej,a wyszłam na tą najgorszą. #zyjesiedalej
Na chwilę obecną wydaje mi się, że jest okej. Czy tęsknie za niektórymi osobami? Tak, tęsknie.
Z wiekiem inaczej podchodzę do wszystkiego, a to znaczy, że zaczynam się robić stara..