niedziela, 10 grudnia 2017
All by myself.
Gdy miałam jakieś dziesięć lat nie mogłam się doczekać jak będę wyglądała mają osiemnaście. Obwiniam oczywiście filmy, które obejrzałam. Wiesz, przeciętna dziewczyna zmienia się i bum! Jej życie nagle staje się super. No to ja sobie tak czekałam i czekam nadal (od dziesięciu lat). Znaczy ja czekam, ale nie oczekuje tego- wiem, że brzmi to dziwnie, ale tak jest. Mam życie jakie mam, nie zmieni się nagle, ale podobno warto marzyć, nie?
Ostatnio dotarło do mnie jak bardzo jestem zależna od innych. Ja-osoba, która zawsze uważała siebie za kogoś, kto nie potrzebuje innych do szczęścia. Mój organizm jest innego zdania. Jeżeli się z kimś pokłócę lub ktoś jest na mnie zły nie potrafię spać, ostatnio trzy dni się męczyłam. Z jedzeniem jest podobnie, nie odczuwam potrzeby, żeby cokolwiek zjeść. Sama sobie (nieświadomie) wymierzam karę. Niszczę sobie zdrowie, ale nie mam na to wpływu. Za każdym razem obiecuje sobie, że to ostatni raz, ale głos w mojej głowie podpowiada coś zupełnie innego. Skoro denerwuję innych, nie potrafię normalnie rozmawiać itp., to z jakiej racji mam normalnie funkcjonować? To mnie wykończy. Oczywiście nie przyznam się do tego, przecież jestem Mną, a ja jestem taka silna.. W szkole średniej mama jeszcze jakoś reagowała na to, że nie śpię lub nie jem, teraz już chyba szkoda jej czasu. Wie, że jestem zbyt uparta. Jestem zostawiona sama sobie, winkwink
Czuję się samotna i to bardzo, mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie. Jeżeli mam problem to rozwiązuje go sama ze sobą, zazwyczaj w nocy, kiedy powinnam spać.. Mam wcześniejsze wprowadzenie w dorosłe życie.
Miłej niedzieli dla mnie.
sobota, 23 września 2017
Just sad.
Jak wielką sympatią trzeba kogoś darzyć, żeby płakać z powodu jego smutku? Co teraz czuje? Nie wiem, nie pytam, bo K. nie wie, że o tym wiem. Będzie gotowy to powie.. Tak myślę.
Póki co dalej wydaje mi się, że to bardzo kiepski żart.
niedziela, 10 września 2017
Fri(end)s.
Dobra, zdałam tę maturę.. Wszystko ładnie, pięknie. W domu obyło się bez większego echa, no dziecko, robisz to dla siebie. Niby tak.
Więc co dalej? Studia, tak? Okeeej, również się dostałam. Chyba się cieszę. Pomijając to, że nich*ja nie czuję się gotowa, to jest po prostu super! Wiecie, studenckie życie, imprezy, nauka, poznawanie nowych ludzi :)))
Imprezowanie nie jest już dla mnie, nudzi mnie. Wyszalałam się w gimnazjum i technikum (nielegalnie bardzo, ale mniejsza). Ludzi nie lubię poznawać.. W gimnazjum zawsze byłam otoczona przyjaciółmi(?),znajomymi, ale z tego co pamiętam i tak jak przyszło co do czego, guess what? Tak, nie było nikogo.
Poszłam do szkoły średniej, a grono moich znajomych się pomniejszyło, ale to chyba naturalne. Owszem, było mi przykro nawet bardzo. Zwykłam tęsknić bardziej niż inni. To zostało mi do teraz, oj głupiutka ja! ;)
Kończąc szkołę średnią miałam grupę około 15 osób, z którymi widywałam się codziennie. Błąd.
Teraz widzę, że im więcej znajomych, tym więcej problemów. Naturalna redukcja, o ile mogę to tak nazwać. Jestem na tyle zje*ana, że po prostu nie da się mnie lubić, ale wolę sobie wmawiać, że jestem tak cudowna, że ludzie sobie nie radzą z moją obecnością. A tak całkowicie poważnie, chyba każdy wie, że znajomości zaczynają się szybko i tak samo się kończą. Jedyne co mnie boli; starałam się jak najlepiej,a wyszłam na tą najgorszą. #zyjesiedalej
Na chwilę obecną wydaje mi się, że jest okej. Czy tęsknie za niektórymi osobami? Tak, tęsknie.
Z wiekiem inaczej podchodzę do wszystkiego, a to znaczy, że zaczynam się robić stara..
Więc co dalej? Studia, tak? Okeeej, również się dostałam. Chyba się cieszę. Pomijając to, że nich*ja nie czuję się gotowa, to jest po prostu super! Wiecie, studenckie życie, imprezy, nauka, poznawanie nowych ludzi :)))Imprezowanie nie jest już dla mnie, nudzi mnie. Wyszalałam się w gimnazjum i technikum (nielegalnie bardzo, ale mniejsza). Ludzi nie lubię poznawać.. W gimnazjum zawsze byłam otoczona przyjaciółmi(?),znajomymi, ale z tego co pamiętam i tak jak przyszło co do czego, guess what? Tak, nie było nikogo.
Poszłam do szkoły średniej, a grono moich znajomych się pomniejszyło, ale to chyba naturalne. Owszem, było mi przykro nawet bardzo. Zwykłam tęsknić bardziej niż inni. To zostało mi do teraz, oj głupiutka ja! ;)
Kończąc szkołę średnią miałam grupę około 15 osób, z którymi widywałam się codziennie. Błąd.
Teraz widzę, że im więcej znajomych, tym więcej problemów. Naturalna redukcja, o ile mogę to tak nazwać. Jestem na tyle zje*ana, że po prostu nie da się mnie lubić, ale wolę sobie wmawiać, że jestem tak cudowna, że ludzie sobie nie radzą z moją obecnością. A tak całkowicie poważnie, chyba każdy wie, że znajomości zaczynają się szybko i tak samo się kończą. Jedyne co mnie boli; starałam się jak najlepiej,a wyszłam na tą najgorszą. #zyjesiedalej
Na chwilę obecną wydaje mi się, że jest okej. Czy tęsknie za niektórymi osobami? Tak, tęsknie.
Z wiekiem inaczej podchodzę do wszystkiego, a to znaczy, że zaczynam się robić stara..
Subskrybuj:
Komentarze
(
Atom
)